Podsumowanie I części sezonu 2018

Cześć!

Dzisiaj, postanowiłem zrobić podsumowanie pierwszej części sezonu. Tym razem owe podsumowanie będzie się tyczyć nie tylko mnie, ale również moich zawodniczek, z którymi na co dzień współpracuje.


Na pierwszy ogień biorę najstarszą stażem zawodniczkę, a zarazem swoją dziewczynę. Ania swój okres startowy zaczęła dość szybko, ponieważ już 11 lutego wzięła udział w IV BIegu Zaślubin Polski z Morzem od Hallera do Hallera. Start tego biegu znajdował się we Władysławowie, a kończył w Pucku. Żuchosia dość szybko weszła w naprawdę dobre bieganie dlatego nie do końca byłem przekonany do jej startu nad morzem. Uważałem, że lepiej potrenować niż męczyć się na oblodzonej nawierzchni w dodatku będąc osłabioną. Ania jednak uważała inaczej, ambicja wzięła górę nad rozsądkiem i postawiła wystartować jak to określiła "treningowo", Średnia biegu na poziomie 4:31/km na takiej nawierzchni uważam za udanym startem, ale na pewno nie treningowym. Niedługo później pojawił się problem z pasmem biodrowo-piszczelowym, a wcześniej doszło jeszcze pogryzienie przez psa.

Odpoczynek, to było słowo klucz, którego Ania chyba najbardziej nie lubiła. Rehabilitacja, ćwiczenia, a wcześniej jeszcze seria zastrzyków. Z pomocą znów przyszedł Marcin z Akmedic, jednak pełni zdrowia wciąż nie było. Do regularnego treningu Ania wróciła w połowie kwietnia i myśleliśmy, że najtrudniejszy okres minął.

Nie przypuszczałem jednak, że Ania tak ciężko będzie znosić powrót do swojej formy z przed kontuzji. To właśnie wtedy w praktyce przekonała się co to znaczy być pokornym i cierpliwym. Biegała, a efekty nie przychodziły od razu. Inne samopoczucie, inne nastawienie. Nawet długie rozmowy nie do końca trafiały. Musieliśmy obrać sobie cel na 1 część sezonu. Ania była zrezygnowana i jak to ona twierdziła "pierwsza część sezonu jest już skończona"

Osobiście nie lubię takiego podejścia, gdy poddaje się człowiek mentalnie jeszcze zanim spróbował czegokolwiek. Bieg Europejski w Płocku dla Ani miał być szlifem przed szybką trójką, wcześniejsze starty były biegane w normalnym ciągu treningowym. Zegar podczas tego biegu zatrzymał się dla Ani na 20 minucie i 59 sekundzie. Bieg ten pokazał mi, że Ania powoli wraca na swoje tory, pomimo, że ona standardowo nie była zadowolona to wiedziałem, że będzie coraz lepiej jeśli tylko zdrowie pozwoli.

Kolejnym biegiem Ani był bieg solidarności i tutaj już przeszła level wyżej. Ten bieg pokazał, że forma Ani idzie w górę z tygodnia na tydzień zgodnie z planem i spokojnie na szybką trójkę możemy obierać cel minimum 11:30. Po drodze do szybkiej trójki były jeszcze 2 akcenty szybkościowe i udział w Biegu w Solcu Kujawskim, gdzie na 5 km Ania wykręciła czas 19':51"

Podsumowując w skrócie szybką trójkę uważam, że było bardzo dobrze, jednak gdyby bieg rozprowadzony był inaczej to była realna szansa na wynik o kilka sekund lepszy. Nie mniej jednak nikt nie może zaprzeczyć, że po wyboistej drodze jaką przebrnęła Ania teraz wróciła na autostradę i choć teraz zatrzymuje się na krótki odpoczynek, to później rusza wprost na autostradę walcząc o kolejne osobiste marzenia.

Kolejną ambitną zawodniczką jest Agnieszka Kajak. Aga to typowa maratonka, która według mnie bardzo dobrze radziłaby sobie na krótszych dystansach. Za główny cel obraliśmy OWM, który odbywał się pod koniec kwietnia, a następnie mieliśmy skupić się na krótszych dystansach. Treningi Agnieszki przebiegały (i to dosłownie) zgodnie z planem. Plan treningowy realizowany sumiennie, na miesiąc przed maratonem wszystko szło wręcz idealnie.

Ostatnim szlifem przed maratonem był udział w Półmaratonie Warszawskim, w którym Aga wykręciła niesamowity czas 1:52:37 tym samym poprawiając się o ponad pięć i pół minuty względem zeszłorocznej edycji biegu.

Niestety tak samo i w przypadku Agi nadszedł trudniejszy okres. W kluczowym momencie, który powinien być poświęcony na regenerację pojawił się ogrom innych spraw. Bieganie amatorskie właśnie takie jest, nie samym bieganiem człowiek żyje. Staraliśmy się zmodyfikować trening, ale nie wszystko zawsze jest tak jakbyśmy tego chcieli. Podsumowując Agnieszka pobiegła 4:16:43 tym samym bijąc swój dotychczasowy rekord życiowy o ponad 3 minut. Niedosyt pozostał ogromny, ale tak jak pisałem kilka linijek wcześniej, pokora i cierpliwość. Po krótkim odpoczynku w którym Agnieszka była zniechęcona (było widać gołym okiem) wzięła się za siebie i zaczęliśmy akcje "Szybka trójka" Nowy trening, nowe wytyczne i nowe cele sprawiły, że Aga na nowo zaczęła "wkręcać się" w trening i w efekcie Bieg Europejski zakończyła wynikiem 23:58 i powiem szczerze, że patrząc na pogodę spodziewałem się, że Aga wbiegnie kilkadziesiąt sekund później na metę. Następnie szybka trójka, która była chyba najcięższa jeśli chodzi o podejście psychiczne zakończona wynikiem poniżej 14minut. Ja jestem dumny z Agi. Nie mówię tutaj o wynikach, bo wynik to odzwierciedlenie pracy, wysiłku oraz tego ile możemy poświęcić dla biegania, ale przede wszystkim za sposób podejścia do sportu i do wszelakiej aktywności fizycznej. Jeśli chodzi o rozciąganie to ja powinien brać z Agnieszki przykład (i się staram)

Teraz chwila odpoczynku i ruszamy w trening tym razem pod połówkę :)

Na deser zostawiłem sobie najmłodszą stażem i wiekowo zawodniczkę. Mowa tutaj o Ani Blachowskiej. Na początku roku wspomniałem, że podjąłem współpracę właśnie z ambitną dziewczyną, ale o szczegółach nie chciałem zbytnio mówić na samym początku. Ania poprosiła mnie o pomoc w trudnym dla niej okresie. Kontuzja wyeliminowała ją z regularnego treningu. Ambicje aż buzowały, chciała biegać i pamiętam, że trudno miałem przekonać ją, aby najpierw w pełni wyzdrowiała, a następnie zajmiemy się treningiem. Z problemem zdrowotnym poradził sobie wspomniany już wyżej Marcin Miecznikowski i Ania była w stanie powoli wchodzić w trening. Naszym celem było dojście do formy z przed kontuzji. To było dla mnie nie lada wyzwanie, Ania to ciężki charakter, ale po półrocznej współpracy stwierdzam, że jest do "okiełznania".

Na początku współpracy największym problemem było zrobienie sobie dzienniczka biegowego. Nie przypuszczałem, że osoba biegająca na poziomie 41 minut na dyszkę nie prowadzi żadnego dzienniczka. U mnie jednak to warunek nr 1 i Ania musiała się do niego dostosować. Za najważniejszy cel obraliśmy Bieg Europejski w Płocku. Pamiętam jak dziś 15 kwietnia wspólny trening na stadionie. To był pierwszy raz Ani kiedy biegała trening tempowy na bieżni. W planie miała legendarne tysiączki i sam byłem ciekawy co pokaże i choć zaczęła spokojnie zgodnie z założeniami to ostatnie 2 odcinki pokonała kolejno w 3':37" i 3:'41". To było naprawdę dobre bieganie i choć emocje skrywałem w sobie to byłem z tego treningu mega zadowolony i wiedziałem na co stać Anię. Bieg Europejski był tak naprawdę tylko formalnością i pomimo upalnej pogody nabiegała 19':47". Jestem zadowolony, że mogłem pomóc Ani wrócić na właściwe tory, jednak najbardziej jestem zadowolony nie z wyników, a z tego, że potrafiłem (taką mam nadzieję) przekonać Anię, że nie każdy start to Igrzyska Olimpijskie i że nie można biegać co tylko się da, oraz, że pokazałem, że prócz wybiegań i przyśpieszeń są jeszcze inne formy biegowego treningu. Ania w najbliższy weekend startuje jeszcze na swoich "śmieciach" i tam będzie to dla niej bieg niczym na Igrzyskach Olimpijskich, później trochę luzu i nowy okres w życiu przed Anią, z nowym trenerem i nowymi bodźcami. Życzę Ci Aniu samych nowych życiówek i przede wszystkim dalszego rozwoju osobistego i żebyś zawsze czerpała tą samą radość z biegania.


Podsumowując całokształt możemy dojść do jednego wniosku, który przeplata się co chwilę w moich wpisach. Bieganie to nie tylko pasmo zwycięstw. To także porażki, niezadowolenia, ból i przede wszystkim wysiłek. W tym wszystkim najważniejsze jest to abyśmy potrafili z tego wychodzić i nie szukali wymówek, nie zasłaniali się pogodą czy samopoczuciem. Każdy z nas ma słabsze okresy. Przyjmujmy porażki na klatę, piszmy i mówmy prawdę, niezależnie czy biegasz 30 minut na dyszkę czy 50 minut, Ty też masz słabsze momenty i to nie jest żaden powód do wstydu.

Na końcu miało być o mojej osobie, ale wpis byłby dwa razy dłuższy, dlatego o tym co działo się u mnie przez te pół roku przeczytacie w najbliższych dniach. Pozdrawiam wszystkich, Cześć!


"Dopóki nie nauczysz się przegrywać nic nie osiągniesz"~ Cezary Mysera

#Aniablachowska #Aniażuchowska #AgnieszkaKajak #AkmedicPłock #czarekmsr #czarekmysera #biegamnienażarty #sierpc #bieganie

Wyróżnione posty
Ostatnie posty
Archiwum
Wyszukaj wg tagów
Nie ma jeszcze tagów.
Podążaj za nami
  • Facebook Basic Square

@2018 Projektantem strony jest Cezary Mysera

Wszelkie kopiowanie bez zgody autora zabronione

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now