@2018 Projektantem strony jest Cezary Mysera

Wszelkie kopiowanie bez zgody autora zabronione

III Bieg Wilczym Tropem Golub-Dobrzyń

March 5, 2018

 

 

4 marca 2018r w całej Polsce odbyły się biegi Wilczym Tropem, czyli biegi poświęcone pamięci Żołnierzy Wyklętych. Już wcześniej założyłem sobie, że na ten bieg wybiorę miasto Golub-Dobrzyń. Jedynym powodem tej decyzji był dystans biegu, który wynosił 1963 metry. Bieg na takim dystansie miał przewietrzyć moje płuca i polepszyć wydolność, abym łatwiej miał wchodzić w szybsze jednostki treningowe.

 fot- Ania Żuchowska

   Przed startem założyłem sobie, że chciałbym ostatni kilometr pobiec poniżej 3min niezależnie czy będzie z kim rywalizować czy też nie. Pogoda była bardziej łaskawa niż ostatnimi dniami. Na minusie tylko osiem stopni i lekki wiatr. Ustawiliśmy się na linii startu, do wystrzału pozostała minuta. Ten czas to skupienie ... nagle odliczanie i strzał...

 

 fot- Ania Żuchowska

   Ruszyliśmy dość ambitnie, ale po chwili tempo siadło. Biegliśmy tempem w okolicach 3:15/km, a mi całkowicie nie przeszkadzał fakt takiego wolnego biegu. Mój cel na ten dzień to druga połowa biegu. Z racji tego, że bieg liczył 1963 metry i na połówce był nawrót, postanowiłem, że po nawrocie zacznę biec swoje. Tempo spadało nawet do prędkości 3:38/km, ja wyczekiwałem nawrotu.

 fot- Krzysztof Skrzyniecki

 

   Jak założyłem tak zrobiłem! Kilka metrów po nawrocie ruszyłem dość żwawo odrywając się od rywali. Po około 200 metrach spojrzałem na zegarek, tempo biegu pokazywało, że biegnę tempem 3:02/km. Kątem oka nie widziałem nikogo, kto byłby tuż za moimi plecami. Wtedy pomyślałem, że dość spokojnie ten bieg się ułożył, a ja spróbuję jeszcze podkręcić tempo. Nie patrzyłem już na zegarek, ale gdy teraz patrzę na prędkość 2:44/km jaką miałem na odcinku 200 metrów to widzę, że przyśpieszyłem zgodnie z założeniem. Ku mojemu zdziwieniu zacząłem słyszeć, że ktoś się do mnie zbliża. Do mety zostało plus minus 400 metrów. 200 metrów przede mną radiowóz prowadzący bieg zatrzymuje się na poboczu, a to oznaczało, że w tamtym miejscu jest zakręt w lewo, a następnie 100-150 metrów prostej drogi do mety. Rywal ewidentnie mnie dochodził, nie chciałem, aby przed zakrętem mnie wyprzedził, ale jednocześnie wiedziałem ile jeszcze pozostało do mety. Michał wyprzedził mnie tuż przed zakrętem i jako pierwszy wybiegł na prostą w kierunku mety. Ja 2-3 metry za nim próbuję go gonić, Daję z siebie maksa i chce się dokleić niczym Marit Bjoergen Justyny Kowalczyk podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver w 2010 roku.

 

   Do mety zostało już kilkadziesiąt metrów!! tempo już było naprawdę mocne jak dla mnie. Czuję po sobie, że to już mój maks, że szybciej nie mogę, ale jednocześnie rywal jest na wyciągnięcie ręki.. Do mety 40-50 metrów, przewaga nieznaczna, ale się utrzymywała.. Traciłem już wiarę w to, że mogę wygrać, że to ja przekroczę linię mety jako pierwszy.. Wtedy zamknąłem oczy, zacisnąłem zęby i powiedziałem sobie, że wygram! Tak szczerze mówiąc uwierzyłem w to dopiero gdy zaczynałem się zbliżać do Michała. Wtedy jedyna obawa jaka mnie dosięgnęła to fakt, że meta jest za 20 może 30 metrów i może nie wystarczyć mi tych metrów, a każdy krok jest na wagę złota. Udało się, rzutem na taśmę wbiegłem może pół sekundy przed Michałem. Zmęczony, ledwo łapałem oddech. W płucach ogień!! Kocham ten stan. Podoba mi się sportowa rywalizacja, walka do końca, ale jednocześnie sprawiedliwa walka. Tym razem to mi udało się wygrać, ale sport jest nieprzewidywalny. Rok temu, gdy Michał wygrywał ten bieg, ja stałem z boku, robiłem zdjęcia i o powrocie do biegania nawet nie mogłem myśleć, a dziś rywalizowaliśmy ze sobą i walczyliśmy do ostatniego metra. To jest piękny sport. Nie trzeba biegać maratonu czy ultra aby porządnie się zmęczyć. Jeśli chodzi o mój organizm to nieźle przepaliłem płuca, które czułem jeszcze kilka godzin po biegu. Jeśli chodzi o moje bieganie to ostatni kilometr pokonałem w 2'55" więc udało się osiągnąć cel, a cały dystans przebiegłem w 5 minut i 44 sekundy. To najlepszy prezent urodzinowy jaki mogłem sobie wybiegać.

 fot-Ania Żuchowska

 

1. Cezary Mysera 

2. Michał Kanigowski 

3. Błażej Ciżyński 

 

Teraz przede mną bieg w Toruniu za którym nie przepadam, może tym razem przełamię się do tej miejscowości? Odpowiedź na to pytanie będę znał za 2 tygodnie.

 

Z pozdrowieniami dla wszystkich aktywnych i zdrowo zabieganych :)

Please reload

Wyróżnione posty

Podsumowanie Grand Prix Województwa Kujawsko- Pomorskiego 2018

November 15, 2018

1/10
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Archiwum